niedziela, 21 czerwca 2015

Kolejna rozpraweczka o ciekawym temacie. Rozum czy serce? wg. fragmentu lalki

Czy w miłości lepiej słuchać głosu rozsądku, czy też oddać się namiętności? Rozważ problem i uzasadnij swoje stanowisko, odwołując się do podanego fragmentu "Lalki" , całego utworu Bolesława Prusa oraz innego tekstu kultury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 słów.

       Na przestrzeni wieków myśliciele kolejnych epok polemizowali ze sobą co jest ważniejsze i bardziej wiarygodne: Rozum czy serce? Emocje zawładnęły epoką romantyzmu, wtedy też rozwinął się wybujały indywidualizm jednostek, natomiast racjonalizm, to główna wartość epoki oświecenia. Ten odwieczny dylemat głęboko jest zakorzeniony w obyczajowości ludzkiej.
Namiętności i rozsądek, to dwie z pozoru przeciwstawne sobie wartości, które w połączeniu z miłością stawiają przed nami jeszcze trudniejszy wybór. Miłość to taki stan, kiedy ciężko jest myśleć racjonalnie, emocje i namiętności nami kierujące doprowadzają często do tego, że nie potrafimy się oprzeć uczuciu, często oddajemy się chwili, a uczucie zagłusza nasz zdrowy rozsądek. Ciężko jest nam w takim stanie myśleć i postępować w zgodzie z nim.
       Według mnie, kochając należy poddać się namiętności, pozwolić sobie na odrobinę zapomnienia o realnym świecie i zaufać sercu, które z pewnością wskaże nam dobrą drogę. Oczywiście, nie mam na myśli sytuacji wyjątkowych, kiedy mamy do czynienia z przemocą, czy innymi tego typu zachowaniami, z całą pewnością należy wtedy dostrzec zło i nie pozwolić, aby miłość przynosiła nam tak ogromny ból. Sądzę jednak, że czasem lepiej znieść odrobinę cierpienia i walczyć o swoje uczucia, aby przetrwać to co najtrudniejsze i zyskać szczęście...
      Przytoczony fragment pochodzi "Lalki" B. Prusa, czyli jednego z najważniejszych dzieł polskiego, dojrzałego realizmu. Jest to rozmowa głównego bohatera ze swoim przyjacielem. Wokulski opowiada się po stronie uczuć, dla miłości jest w stanie poświęcić wszystko, natomiast Rzecki próbuje przemówić do niego głosem rozsądku, zarzuca przyjacielowi, ze zatracił się w miłości do Izabeli Łęckiej, czuje, że bardzo pomylił się w stosunku do przyjaciela. Nie rozumie jak można narażać własne życie i dobre imię dla zdobycia majątku, a następnie stracić go próbując zaimponować jakiejś kobiecie. Myślał, że Wokulski miał ogólniejsze cele. Stanisław bardzo oburza się na te słowa, uważa, że zrobił dla ogółu tak wiele, ze teraz ma prawo skupić się na własnym szczęściu. Ma już dość postępowania tak jak chcą inni i jak będzie mądrze. Pragnie oddać się swemu uczuciu i za wszelką cenę zbliżyć się do ukochanej. Niestety uczucie zaślepia na tyle, ze nie jest on w stanie dostrzec interesowności Izabeli, która jest materialistką. Omal nie dochodzi do kłótni pomiędzy nim i jego przyjacielem, który stara się przemówić mu do rozsądku i ukazać, ze nie należy tak bardzo poświęcać się dla kobiet. Sam miał przykre doświadczenie i chce ostrzec przyjaciela przed podobnym zatraceniem się w uczuciach. Stanisław jednak broni swego uczucia i ukochanej, tłumaczy się tym, ze on tak samo jak każdy inny ma prawo do szczęścia i do miłości.
W całości utworu Wokulski jest przedstawicielem romantyzmu i pozytywizmu. Kieruje się w życiu uczuciami, ale także propaguje pragmatyzm, czyli wszystko co robi ma swój cel. W młodości był subiektem, pracował jako kelner w winiarni u Hopfera, gdzie poznał Rzeckiego, z którym następnie zamieszkał i dzięki któremu mógł się edukować. Przerwał jednak naukę, by zaciągnąć się do oddziału powstańczego. Został zesłany i z niewielką sumą pieniędzy powrócił do kraju, następnie wziął ślub z Małgorzatą Minclową. Po jej śmierci odziedziczył dużą sumę pieniędzy i jeden z warszawskich sklepów. Wdowiec zamknął się w sobie i całkowicie oddał pracy, odmiana nastąpiła dopiero kiedy Rzecki namówił go na pójście do teatru, gdzie po raz pierwszy spotkał pannę Łęcką. Zakochał się w niej już od pierwszego wejrzenia, pomimo tego, że nie zamienił z nią nawet jednego słowa popada w takie zafascynowanie jej osobą, że jest w stanie zrobić wszystko, żeby tylko mieć u niej jakiekolwiek szanse. Zaczyna od wyjazdu na wojnę rosyjsko-turecką, gdzie dorobił się dużego majątku, który pozwolił mu na otwarcie kolejnego sklepu. Wiedział, że Izabela go nie kocha, a mimo to próbował o nią zabiegać na wiele sposobów. Na każdym kroku idealizował jej osobę, nie chciał uwierzyć w jej złe postępowanie, dopóki nie dostrzegł tego na własne oczy i nie usłyszał jej rozmowy ze Starskim. Ogromne uczucie i zaślepienie miłością doprowadziło go do próby samobójczej. Na jego przykładzie można dostrzec, że zupełne poddanie się emocją nie zawsze jest dobre.
      Kolejnym dziełem, do którego warto się odnieść w tym temacie, jest powieść epistolarna Goethego - "Cierpienia młodego Wertera". Historia miłości Wertera i Lotty przypomina wiele innych, znanych z literatury romansów. Tym razem, również młodzieniec zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Jest zafascynowany nie tylko urodą kobiety, ale także jej dobrocią i opiekuńczością nad młodszym rodzeństwem i schorowanym ojcem. Ich pierwsze spotkanie ma miejsce na balu, kiedy to Werter dowiaduje, że kobieta odwzajemnia jego uczucie, niestety jest ona prawie zaręczona z kimś innym. Werter przeżywał najpiękniejsze chwile w swoim życiu i opisywał je w listach do swego przyjaciela. Wkrótce miłość stała się sensem jego życia. Nie tylko idealizował swoją wybrankę, ale nie mógł myśleć o niczym innym. Sytuacja się odmienia, gdy po sześciu tygodniach nieobecności powraca narzeczony Lotty. Werter zaczyna odczuwać zazdrość o ukochaną, lecz nie ma odwagi podjąć jakichkolwiek działań i usuwa się w cień. Targany emocjami nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca. Wyjeżdża do innego miasteczka, a tam próbuje znaleźć ukojenie w pracy w poselstwie. Początkowo nie może przestać myśleć o ukochanej, aż wreszcie zdaje sobie sprawę, że nigdy nie będzie mógł z nią być. Postanawia zakończyć ten związek i wysyła do kobiety wiadomość o rozstaniu. Przez jakiś czas wydaje mu się, że uporał się z własnymi uczuciami i zapomniał o miłości. Jednak, gdy dowiaduje się o ślubie Lotty z Albertem, zdaje sobie sprawę, że nigdy nie przestał jej kochać. Z całego serca zazdrościł Albertowi, nie może się powstrzymać i po dziesięciu miesiącach od rozstania powraca do domu nowożeńców. Jego częste wizyty stają się z czasem kłopotliwe dla całej trójki bohaterów. Uczucia Wertera wobec Lotty zdają się być jeszcze silniejsze niż wcześniej.
      Młodzieniec orientuje się, że nie jest już mile widzianym gościem w domu Alberta. Z nieszczęścia postanawia popełnić samobójstwo, lecz zanim to zrobił spotkał się ostatni raz z ukochaną i wziął ją w ramiona. Gdy odwzajemniła jego pocałunek, przekonał się, iż naprawdę go kochała. Była to ostatnia przyjemna chwila w życiu młodzieńca. Po napisaniu pożegnalnego listu Werter strzelił sobie w głowę z pistoletu należącego do Alberta.

Kobieta nie potrafiła złamać danego słowa narzeczonemu, a Werter nie miał na tyle odwagi, by przejąć inicjatywę. Przez to oboje kochankowie cierpieli wielkie katusze, które w ostateczności doprowadziły do samobójstwa Wertera, a Lottę wpędziły w chorobę. Obojgu kochankom zabrakło odwagi i zdecydowania do tego, żeby zrealizować swoje marzenia. Ich miłość padła ofiarą moralnych konwenansów, romantycznej bierności i apatii.
      Dwaj powyżsi bohaterowie są przykładami ogromnej mocy miłości, która sprawia, że ciężko jest postępować racjonalnie. W obu przypadkach jednak uczucie kończy się tragedią, doprowadzeni do skraju załamania mężczyźni targnęli się na własne życie. Można z tego wywnioskować, że zachowanie zdrowego rozsądku mogłoby uchronić tych bohaterów przed takim nieszczęściem. Każdy pragnie kochać i być szczęśliwym, tak też było w przypadku opisanych mężczyzn, niestety jednak moc uczucia w tych historiach okazała się zdradliwa. Nadal jednak pozostaję przy swojej opinii, ze w miłości najważniejsze są uczucia, a rozum pomaga jedynie kontrolować nasze zachowania. Nie należy tracić nadziei i porzucać miłości, tylko dlatego, że pojawiła się niewielka przeszkoda. 

"Śmiejmy się z głupich choć i przewielebnych" wg. Krasickiego - "Monachomachia" pieśń III

W jaki sposób Ignacy Krasicki zrealizował swoje zalecenie: " Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych" ? W pracy odwołaj się do fragmentów Pieśni trzeciej "Monachomachii" opowiadających o poszukiwaniu przez mnicha biblioteki.

      Postaci mnichów oraz same zakony były jednymi z najczęściej ośmieszanych w dobie oświecenia. Poeci przedstawiali tych ludzi jako oderwanych od realiów życia, zajmujących się błahymi sprawami. Mnisi ukazywani byli jako kłótliwi, zacofani i dziecinni. Podkreślano ich lenistwo, obżarstwo, pijaństwo, kłótliwość i porywczość. Krytyka Krasickiego wymierzona właśnie w te wady, została znacząco złagodzona humorem i dowcipem. Ignacy sam był biskupem, dlatego z łatwością dostrzegł złe postępowanie mnichów. Najbardziej niepokoiły go zakony żebrackie, żyjące z jałmużny ludzi. Opisał, jak bezsensowny spór teologiczny zmienia się w bitwę na pięści, kufle i uczone księgi, używane jako broń. Akcja toczy się bardzo dynamicznie. Opiera się na opisach i monologach, a bohaterowie – czyli zakonnicy, ukazani są w sposób dramatyczny. Przedstawienie sporu mnichów naznaczone jest groteskowym humorem.

      Monachomachia, czyli inaczej wojna mnichów została napisana przez Ignacego Krasickiego, jest to poemat heroikomiczny (parodia eposu bohaterskiego) wydany po raz pierwszy anonimowo w 1778. Przedstawia ona historię konfliktu między dwoma zakonnikami z różnych klasztorów: dominikanów i karmelitów. „Monachomachia” złożona jest z 6 pieśni o ośmiowersowych zwrotkach. Autor opisuje, jak bezsensowny spor teologiczny zmienia się w bitwę na pięści, kufle i uczone księgi, używane jako broń. Obalony został mit pokornego, ubogiego, pogrążonego w modlitwie i medytacji zakonnika. Zakony, ogólnie uważane za oazę skromności i medytacji, w rzeczywistości rywalizowały ze sobą w gromadzeniu bogactw. Krytyka ze strony wysokiego duchownego wywołała skandal, tym bardziej, że Ignacy Krasicki poddał krytyce osoby ze swojego otoczenia. Dlatego też początkowo nie podpisał dzieła, lecz wydał je anonimowo, jednak czytelnicy bez wątpienia stwierdzili, jego autorstwo. Chcąc odwołać to, co opisał w "Monachomachii" napisał "Anty-monachomachię", będącą pozornym odwołaniem zarzutów z poprzedniego dzieła. W rzeczywistości jednak wykpił w niej już nie tylko samych zakonników, ale także ich obrońców.
       W celu przedstawienia sposobu, w jaki Ignacy Krasicki zrealizował swoje zalecenie: „Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych”, posłużę się interpretacją fragmentu pieśni trzeciej „Monachomachii”. Przedstawione jest w niej poszukiwanie przez mnichów biblioteki.
Pieśń ta ukazuje niepokój karmelitów o wynik filozoficznej dysputy z dominikanami. Jeden z nich proponuje inną dziedzinę rywalizacji, w której mają szansę na zwycięstwo, a mianowicie zawody w piciu mocnych trunków. Ale ojciec Hilary nie jest przekonany do tego pomysłu wiedząc, że przeciwnik i w tym wypadku może okazać się lepszy, mówi "Znam ja ich dobrze, zna ich brat Antoni; Pijem my dobrze, ale lepiej oni". W końcu Elizeusz proponuje, by zamiast pić sięgnęli po mądre książki w celu przygotowania się do dysputy. I znowu pojawia się problem, gdyż nikt nie wie gdzie jest biblioteka. Zakonnicy rozpoczynają poszukiwania. Nie wiedzą jednak, gdzie się ona znajduje, ponieważ ostatni raz, trzydzieści lat temu był w niej brat Arnolf i od tamtej pory nikt nie ma zwyczaju jej odwiedzać. Nikt nie chciał się podjąć poszukiwań, dlatego wysłano "domowe osły" – krawca i aptekarza. Po wielu trudnościach, jakie napotkały ich w czasie poszukiwań, dotarli w końcu na miejsce. Przeor w tym czasie wypijał resztę napoju ze swego kufla i zakrztusił się na widok posła, który nadszedł, by oznajmić dobrą wieść. Przeor zwołał zgromadzenie, po którym posłuszni zakonnicy zamknęli się w komnatach i czytali.
Ignacy Krasicki wykorzystał w „Monachomachii” żart i ironię, które w oświeceniu były najlepszym sposobem w walce z ciemnotą i zacofaniem. Był on mistrzem ironii, parodii i alegorii, za pomocą których szyfrował swą wypowiedź, gdy nie chciał, lub nie mógł mówić wprost o tym co mu się nie podoba. Nigdy nie nazwał mnichów głupcami, czy leniami, używał sformułowań takich jak : wielebne głupstwo”, „święta prostota”, „święte próżniaki”. Ale, paradoksalnie, takie ukazanie wad sprawia, że tekst stał się jeszcze ostrzejszą krytyka. W celu ukazania i wykpienia wad duchowieństwa posłużył się także dowcipem. Polegał on na tym, że zamiast herosów, pojawili się bohaterowie nieheroiczni, celowo pomniejszeni.
       W utworze obecny jest również komizm, który wypływa ze sprzeczności między rzeczywistością przedstawioną w utworze, a naszym modelem tej rzeczywistości. Mnich to człowiek, który powinien czuć powołanie, być pobożnym, skromnym i pracowitym, a jego życie powinno być wypełnione modlitwą i medytacją. Obraz mnicha w „Monachomachii” jest zupełnie inny niż powinien być.
       Wszystkie te zabiegi sprawiły, że utwór Krasickiego ten, przepełniony został lekkością, humorem i łagodną krytyką, łatwo trafiał do ludzkich umysłów. Zawarte w nim sentencje (np. 
"Nie wszystko złoto, co się świeci.") nabrały ponadczasowego charakteru i na stałe weszły do potoczonego języka. Szybko zmieniające się sceny, postaci, dodawały "Monachomachii" dynamiki, przedstawieni bohaterowie wywoływali śmiech, dowcip bawił, a cały utwór, oprócz rozrywki, zmuszał do głębszych przemyśleń, do refleksji nad sobą i swoim zachowaniem.

       Podsumowując, Ignacy Krasicki wyśmiewa głupców i przewielebnych, czyli wyższych duchownych. Mimo, iż sam należy do środowiska i naraża się na krytykę, to używając ironii, satyry krytykuje głupotę, obżarstwo, pijaństwo oraz inne typowe dla oświeceniowych zakonników wady.

Świętoszek nie taki święty, czyli charakteryzujemy głównego bohatera Molierowskiej komedii

"Na podstawie podanych fragmentów komedii Moliera "Świętoszek” scharakteryzuje głównego bohatera oraz omów postawy Orgona, Kleanta i Elmiry wobec tytułowej postaci."


     Komedia Moliera zatytułowana "Świętoszek" została po raz pierwszy wystawiona w 1664 r. W Paryżu. Wykpiona w niej hipokryzja religijna spowodowała, że dzieło to zyskało ogromny rozgłos. Wzbudziła ona wiele kontrowersji w wyniku czego na 5 lat zakazano ją przedstawiać publicznie. Autor sprawił, że wątki i postaci, które godne są tragedii zostali ujęci w sposób komediowy.
Głównym bohaterem jest tytułowy "Świętoszek", czyli Tartufe. Wywodzi się ze szlacheckiego rodu, po utracie swego majątku poszukiwał sposobu na szybkie poprawienie swej sytuacji materialnej. Jego sposobem na życie jest zdobywanie majtku poprzez oszustwa. Jest pozbawiony uroku osobistego, ale za to obdarzony niebywałą umiejętnością przekonywania. Świętoszek potrafi wybrać osoby, które ulegają jego wpływom, a pozostałych traktuje z dystansem i stara się przedstawić w jak najgorszym świetle. Tartuffe jest wykwintnym aktorem, doskonale udaje osobę pobożną, przestrzegającą zasad religijnych, demonstruje swoją skromność, dba o wszystkie drobiazgi. W domu Orgona pełni funkcje osoby troszczącej się o ład, zachowanie dobrego imienia i religijności. Pan domu jest całkowicie zaślepiony jego rzekoma świętością , nie zauważa, że przybyszowi zależy jedynie na jego majątku, który w końcowym efekcie sam mu ofiaruje. Jest uparty i bezwzględny w stosunku do innych ludzi. Wykorzystuje ich naiwność i dobroć by nim manipulować. Nie powstrzymuje się nawet od uwodzenia żony swego wybawcy, nie ma także żadnych skrupułów aby patrzeć na to jak Damis zostaje wyrzucony z domu swego ojca. Jest inteligentny i przebiegły, nie działa wprost lecz za pomocą różnych sztuczek aby omamić ludzi. Udaje mu się to dzięki urokowi osobistemu i elokwencji. Jest postrzegany jako człowiek prawy, pobożny i uczciwy. Zręcznie ukrywa swoje prawdziwe cechy charakteru i brak zasad moralnych. Gorliwie modli się w kościele, ale nie respektuje przykazań, które omija w razie potrzeby.
      O jego Fałszywości i zakłamaniu świadczy fakt, że każdemu wytyka błędy i nakazuje jak ma postępować, a sam robi rzeczy o wiele gorsze. Zaleca wszystkim umartwianie się poprzez post, a sam nie tylko lubi dobrze zjeść, ale nie stroni od alkoholu. Rozkazuje służącej, by ubierała się skromniej, natomiast sam pozwala sobie na niestosowne zachowanie wobec zamężnej Elmiry. Demonstruje lekceważący stosunek do dóbr materialnych, a jednocześnie zabiega o przejęcie majątku Orgona. Nie odczuwa wdzięczności wobec Orgona za okazane mu dobrodziejstwa, lecz drwi z niego. Tartufe jest człowiekiem złym i do gruntu zdemoralizowanym.
      Orgon zaślepiony Świętoszkiem traci zaufanie do rodziny. Nie zauważa fałszywej pobożności swego gościa i jest mu całkowicie oddany. Jest nim zachwycony do tego stopnia, że własnego syna pozbawia domu. Jest naiwny i nierozsądny, nie widzi prawdziwego oblicza Tartufa. Nawet jego wady uważa za nieistotne wobec ogromu cnót. Pozwala sobą manipulować.
Elmira do samego początku poznała się na Tartuffe’ie, ale nie potrafiła przekonać męża, że to oszust. Bohaterka jest piękną kobietą, która przywykła do adorowania. Cechuje się zdrowym rozsądkiem i tym, że twardo stąpa po ziemi. Zdaje sobie sprawę, że nie uda jej się nakłonić swego męża do zamiany zdania, co do ślubu Marianny i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Swoim wdziękiem oraz przy użyciu szantażu próbuje nakłonić Tartuffe’a, by sam wycofał się z zamiaru poślubienia córki Orgona Podjęła ostateczne środki by zdemaskować Tartuffe’a. Uwiodła Świętoszka na oczach swego małżonka. Po utracie całego majątku nie robi wyrzutów Orgonowi, co świadczy o jej wyrozumiałości.
     Kleanta cechuje zdrowy rozsądek. Potrafi wyciągnąć wnioski wobec Świętoszka.
Tartuffe jest jednym z najtrzeźwiej myślących bohaterów w utworze Moliera. Jest on szwagrem Orgona i bratem Elmiry. Próbuje powstrzymywać się od kłótni, nie daje się ponieść emocjom, lecz stara się w sposób logiczny uzmysłowić Orgonowi, iż dewocja nie zasługuje na pochwałę, lecz na potępienie. Skutki są jednak daremne. Kleantowi udało się niezwykle szybko i trafnie ocenić prawdziwą twarz Świętoszka dzięki swojej inteligencji. Trafnie ocenił jego charakter i fałszywą pobożność. Jednak zachowuje swoją wiarę i stara się wytłumaczyć Orgonowi, że to, co reprezentuje sobą Tartuffe ma niewiele wspólnego z wiarą, że pozory są tak naprawdę próbą wykorzystania go, a zarazem jego rodziny. stara się nakłonić Orgona, że jego słowa są prawdziwe. Wciąż podważa autorytet Tartuffe’a. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego Orgon tak ślepo odrzuca każde jego słowo broniąc Świętoszka. Podkreśla, że prawdziwym zamiarem Świętoszka nie jest świętobliwość tylko zdobycie majątku. Zwraca uwagę, że ludzie szczerze oddani Bogu nie zachowują się tak jak Świętoszek, powtarza tez, że wiara jest wewnątrz serca a nie dla pokazu przed innymi.
     Tartufe jest obłudnym i zakłamanym człowiekiem, jego dewocja nie wzbudza wątpliwości wyłącznie w dwóch postaciach, są nimi Orgon i pani Parnelle. Ich zaślepienie i głupota omal nie doprowadziły do zrujnowania życia całej rodzinie. O fałszywości tytułowego bohatera dowodzi za pomocą podstępu Elmira, która na oczach swego męża bez problemu uwiodła Świętoszka. Dopiero kiedy pan domu dostaje jawne dowody na kłamstwa swego „przyjaciela” uwierzył w prawdomówność członków swej rodziny. 

Tym razem tematyka patriotyczna, porównujemy Mickiewicza i Słowackiego.

 Czy rzeczywiście polska literatura romantyczna koncentruje się na tematyce patriotycznej ? Rozważ problem odwołując się do twórczości A.Mickiewicza i Juliusza Słowackiego.

     Romantyzm przypadł na trudny okres w dziejach naszego narodu. Były to lata okupacji i niewoli, czas kiedy to Polską rządził nienawidzony przez wielu naszych rodaków car. Chęć zmiany sytuacji społecznej i politycznej kraju oraz sprzeciw wobec władzy absolutnej powodowały wybuchy zrywów narodowych. Największym z nich było Powstanie Listopadowe, które niestety zakończyło się klęską. To właśnie ta próba podjęcia walki była główną przyczyną powstania najważniejszych dzieł Mickiewicza i Słowackiego. Następnie nastąpił okres „Wielkich Emigracji” – Polacy obawiając się silnych represji ze strony zaborcy uciekali z kraju lub byli zmuszani do jego opuszczenia.
Literatura romantyczna obejmowała przede wszystkim tematykę związaną z ówczesną sytuacją polityczną, a zatem patriotyzm i miłość do ojczyzny były z pewnością najpopularniejszymi motywami. Niektóre dzieła wprost mówiły o poświęceniu jednostki dla dobra ojczyzny, o chęci walki za niepodległość, czy o zrywach narodowościowych Polaków. Kolejne natomiast w celu zrozumienia przekazu wymagały pogłębionej interpretacji w tym kierunku, a jeszcze inne odbiegały zupełnie od tej tematyki i skupiały się zupełnie na czymś innym. Popularna była także miłość do drugiego człowieka. Ta charakterystyczna dla romantyzmu, nieszczęśliwa miłość wzorowana na "Cierpieniach młodego Wertera" najczęściej kończyła się rozstaniem lub samobójczą śmiercią jednego z kochanków. Zdarzała się jednak także miłość spełniona jak ta Tadeusza i Zosi z "Pana Tadeusza". Spotkać można było także wątki apokaliptyczne, czy te związane z bohaterem romantycznym, który był wybujałym indywidualistą i buntownikiem nieprzystosowanym do otoczenia. Popularna była także samotność, czy podróż będąca elementem biografii samego autora. Przede wszystkim jednakże skupiano się na wspomnianym wcześniej patriotyzmie.
      Dwaj najwięksi polscy wieszcze narodowi, czyli Adam Mickiewicz oraz Juliusz Słowacki, w swych dziełach próbowali rozliczyć się z własnym krajem z Powstania Listopadowego. Chcieli opisać przygotowania, sam przebieg, a przede wszystkim przyczyny jego upadku, by na końcu dokonać sądu nad narodem. Mogłabym tu przytoczyć wiele dzieł tych dwóch wybitnych pisarzy, jednak skupię się na tych najbardziej znanych.
     Pierwszym dziełem poruszającym tematykę powstańczą jest III cz. "Dziadów" A.Mickiewicza. Jest to wyraz najgłębszych patriotycznych uczuć, obraz cierpienia zniewolonego narodu oraz walki z zaborcą. Dramat ten zawiera wzór osobowy patrioty- Polaka, jakim jest główny bohater - Konrad. Porównywany jest do Mesjasza narodu, który przewodzi Polsce w drodze do jej wolności. W utworze tym zawarty jest mesjanizm narodowy, w którym Polska jest porównywana do Chrystusa, a jej losy do Drogi Krzyżowej. Zawarty w nim konflikt dobra ze złem czyni to dzieło ponadczasowym. Jest to więc wyraz i manifest prawdziwego patriotyzmu oraz wiary w niezniszczalną moc narodu i jego wolność. Ich wystawienie w teatrze często bywało manifestem polskości oraz wydarzeniem politycznym.
Następne dzieło naszego wielkiego wieszcza narodowego to "Konrad Wallenrod". Pisał je w czasie pobytu na zesłaniu w Rosji, które spowodowane było dawną działalnością poety w tajnych związkach młodzieżowych, filomatów i filaretów. W czasie zesłania Mickiewicz pracował w kancelarii gubernatora jako urzędnik państwowy, służył więc tym samym, choć wbrew sobie, zaborcy - krajowi, który był odwiecznym wrogiem jego ojczyzny. W podobnej jak Mickiewicz sytuacji znajdowało się w tym czasie wielu Polaków, przymusowo wcielonych do armii carskiej lub zmuszonych do pracy w rosyjskiej administracji państwowej. Mickiewicz próbując odnaleźć się w tej dwuznacznej sytuacji, napisał "Konrada Wallenroda" dla siebie i dla zesłanych jak on rodaków. Nie mógł on pisać wprost o pewnych sprawach, gdyż uniemożliwiała mu to przede wszystkim cenzura rosyjska. Przeniósł więc akcję w odległą przeszłość. Walter Alf był patriotą, dla dobra ojczyzny gotowym poświęcić miłość do ukochanej kobiety, własne szczęście i tożsamość, a także rycerską uczciwość, szlachetność i honor. Jako mały chłopiec został porwany przez Krzyżaków. Wychowywał go mistrz Winrych, jednak sam Walter nie zapomniał nigdy o swej ojczyźnie. Uczucie tęsknoty i chęć zemsty podsycały w nim pieśni Halbana. Szansę ucieczki dała im jedna z bitew, trafili wówczas na dwór litewskiego księcia Kiejstuta, gdzie Walter poznał, pokochał i poślubił jego córkę. Najazdy Krzyżaków nie dawały Walterowi spokoju. Znał ich potęgę i był świadomy zagrożenia, wiedział, że z takim przeciwnikiem można wygrać jedynie poprzez podstępną walkę. Czuł obowiązek podjęcia działań obronnych kraju, przez co opuścił żonę. Przyjął fałszywe nazwisko i jako Konrad Wallenrod, znany z waleczności niemiecki rycerz, wkradł się w łaski zakonu. Zdobył ich zaufanie i tytuł wielkiego mistrza, po czym doprowadził wojska do klęski. Skazany na śmierć z rąk wroga, popełnił samobójstwo. Zrezygnował z własnej miłości, tożsamości i uczciwego, spokojnego życia. Podejmując swoje decyzje kierował się zawsze losem Litwy.
     Juliusz Słowacki również nie pozostaje biernym wobec ojczyzny. Napisał "Kordiana" w czasie pobytu w Genewie. Dzieło to jest uznawane za próbę rozrachunku poety z moralnymi i politycznymi problemami pokolenia, które przeżyło powstanie listopadowe, oraz próbę podjęcia polemiki z Mickiewiczem, a właściwie jego dziełem – III cz. "Dziadów". "Kordian" jest przede wszystkim bezwzględną krytyką przywódców powstania listopadowego oraz jego oceną. Autor opisuje reakcję Polaków na objęcie tronu polskiego przez cara. Prości ludzie wyczuwali zagrożenie, ale nie potrafili przeciwstawić się obcemu władcy. Arystokracja nie zauważała zbliżającej się klęski narodu, zafascynowana była potęgą cara. Polacy zdecydowani na podjęcie działań politycznych także nie byli jednomyślni. Część z nich traktowała spisek jako niemoralny, inni pragnęli oddać życie za ojczyznę poprzez samotną walkę. W scenie na Mont Blanc pojawia się kluczowa dla dramatu idea winkelridyzmu, Polska nie powinna biernie czekać w niewoli, ale jak wiele razy w swojej historii, musi zerwać się do boju nawet, gdyby miał on się zakończyć klęską. Główny bohater utworu Kordian sam podejmuje próbę uratowania ojczyzny. Chce dokonać zamachu na cara, podczas koronacji, która ma odbyć się w Warszawie. Strach i Imaginacja przeszkadzają mu jednak w wykonaniu tego zadania. Polacy przedstawieni w utworze są bardzo realistycznie, mimo, że autor poddaje ich ostrej krytyce, docenia także ich odwagę, męstwo i poświęcenie dla ojczyzny.
     Wracając do poezji Mickiewicza, ostatnim jego wielkim dziełem mówiącym o ojczyźnie i patriotyzmie jest "Pan Tadeusz". Utwór ten przedstawia postaci bardzo realistyczne. Ukazuje zarówno ich zalety, jak i wady. Autor opisuje codzienne życie mieszkańców, stosunek do sąsiadów a przede wszystkim do ojczyzny. Charakterystyczną cechą szlachty polskiej było jej przywiązanie do tradycji i polskości oraz odrzucanie wzorców cudzoziemskich. Wśród szlachty żywa była pamięć o bohaterach narodowych takich jak Kościuszko czy Jasiński. Szlachta kochała swoją ojczyznę i zawsze była gotowa o nią walczyć. Nawet zwaśnione ze sobą rody, w obliczu najazdu obcych jednoczyły się w celu wspólnej obrony swego kraju. Spośród szlachty wyróżniały się jednostki wybitne mające wpływ na otoczenie. Taką osobą był Jacek Soplica, główny bohater utworu. Za młodu był awanturnikiem, jednak po zamordowaniu Stolnika i oskarżeniu o zdradę kraju, przeszedł przemianę wewnętrzną i wstąpił do zakonu. Pragnął odkupić swoje grzechy, dlatego całkowicie oddał się idei służby ojczyźnie, podobnie jak Konrad Wallenrod, czy Konrad z III cz. "Dziadów". Jednak w przeciwieństwie do nich nie działa samotnie, lecz dla swoich idei szuka poparcia wśród ludu. Jego żarliwy patriotyzm powoduje, że grzechy zostają mu odkupione, a jego postać jest uznawana za jeden z literackich wzorców osobowych. Sam "Pan Tadeusz" miał stać się dla Mickiewicza sposobem na zapomnienie o kłótniach i bezustannych oskarżeniach jakimi obrzucali się emigranci.

      Na poezji romantycznej spoczywała ogromna odpowiedzialność. Miała ona ostatecznie doprowadzić do zwycięstwa Polski z wrogiem, ale była też niemal idealną realizacją romantycznej estetyki. Jej wielkość objawiała się właśnie w tym, iż potrafiła pogodzić dwa plany wypowiedzi. 

Wypracowanko!

Kopiujcie, przerabiajcie, róbcie z tym co chcecie mi się nie przyda, a jeżeli komuś pomoże to będzie super :) Dodam, że to chyba jedno z moich lepszych rozprawek, bo temat całkiem przyjemny :)

Wydanie "Ballad i Romansów" A.Mickiewicza, jako czołowe wydarzenie rozpoczynające epokę romantyzmu. Uzasadnij swoją opinię odwołując się do ballad: "Świteź", "Świtezianka", "Lilije" oraz wybranego tekstu kultury.

        Dlaczego data wydania "Ballad i romansów" uznawana jest za początek polskiego romantyzmu? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, lecz postaram się wyjaśnić jakie znaczenie według mnie ma to niezwykłe dzieło dla ideologii polskiego romantyzmu. Otóż rozpoczyna się on w roku 1822, czyli datą wydania tego tomiku. Jest on słusznie nazywany manifestem ideowym, gdyż zawarte w nim utwory po raz pierwszy w praktyce ukazały cały światopogląd tej epoki.


          Romantyzm był ruchem ideowym, literackim oraz artystycznym w historii sztuki i literatury. Początkowo rozwijał się w Europie i wyrażał się przede wszystkim w poezji, malarstwie i muzyce. Jego światopogląd opierał się na irracjonalnym postrzeganiu świata, główną rolę pełniły zatem uczucia. Poprzez stosowanie licznych antynomii odwoływano się do sporu romantyków z klasykami. Wszystko co materialne, złe, konserwatywne odsuwane było na drugi plan i przypisywane ludziom starym. Młodość, a co za tym idzie energia, siła, chęć walki o idee, czy łamanie wewnętrznych barier i własnych zahamowań, stawała się główną bohaterką utworów. Romantycy zwrócili uwagę na życie wewnętrzne człowieka – duchowość, uczucia, emocje, a także wybitny indywidualizm jednostki. Bunt przeciwko zastanej rzeczywistości i obowiązującym w niej normom społecznym wyrażany był poprzez gloryfikację obłędu, a miłość romantyczna była nie tylko nieszczęśliwa i unieszczęśliwiająca, ale także prowadziła do samobójstwa. W jej wyniku cierpieli zarówno zakochani jak i ich najbliżsi. Bardzo ważna w tej epoce była także ludowość, ponieważ to własnie z podań i wierzeń ludowych zaczerpnięte były główne tematy utworów tej epoki. Wszelkiego rodzaju zjawy, nimfy i duchy miały swoje zakorzenienie w tradycji i folklorze określonych regionów. Ważna jest także rola przyrody, która potrafi sprzyjać ludziom, ale także potrafi karać tych, którzy popełniają grzechy i zbrodnie. W swoich działaniach jest bezwzględna i okrutna.
             Opisując pokrótce kilka utworów naszego narodowego wieszcza, postaram się ukazać jakie charakterystyczne elementy romantyczne zawarte są w tych dziełach. Pierwszą balladą jest     "Świteź", opowieść o jeziorze, na dnie którego znajdują się ruiny zatopionego miasta.
Posługując się poetyckimi metaforami i porównaniami, narrator opisuje urzekającą urodę jeziora. Piękno przyrody zestawione zostało z tajemniczą i pełną grozy atmosferą otaczającą to miejsce. Pozornie spokojna i przyjazna natura pokazuje swoje drugie oblicze, kiedy kolejne grupy ludzi wyruszają, by rozwikłać zagadkę, giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Tajemnica rozbudza coraz większą ciekawość. W końcu jednak znajdują się kolejni śmiałkowie, którzy przed rozpoczęciem badań zwracają się do Boga z prośbą o pomoc i odprawiają mszę za pomyślność ich "śledztwa". Podczas eksploracji głębin akwenu wyłowiona zostaje dziewczyna, która okazuje się być córką Tuhana - dawnego władcy Świtezi. Dzięki niej badacze poznają całą historię. Otóż wiele lat temu, w miasteczku nieopodal Świtezi, żyło się bardzo dobrze. Pozostały tam matki z dziećmi oraz ludzie starzy, nie mieli oni praktycznie żadnych szans na obronę przed wojskami rosyjskimi. Zrozpaczona księżniczka zaczęła prosić Stwórcę o śmierć i wtedy Bóg zatopił miasto a jego mieszkańców zamienił w kwiaty. Najeźdźcy chcący zerwać car-ziele ponieśli śmierć. Od tamtej pory, nad jeziorem, każdej nocy słychać odgłosy walki i wszystkich zdarzeń, które miały miejsce tamtego dnia. W dziele tym mamy do czynienia z ramową kompozycją utworu. Jedna z postaci nawiązuje do przekonań oświeceniowych, natomiast pojawiająca się dziewczyna staje się łącznikiem między światem ziemskim i pozazmysłowym. Mickiewicz wykorzystał tu takie elementy wierzeń ludowych jak: zatopione miasto, tajemnicza postać wyłaniająca się z głębin jeziora, kobiety zamienione w kwiaty oraz duchy zmarłych. Poeta umieścił też motyw ,,historyczny'', a mianowicie samą wyprawę Tuhana na odsiecz Mendogowi. Niemniej istotny jest także motyw kary, która w tym przypadku jest najwyższą z możliwych – karą śmierci. Spotyka ona ludzi postępujących nieetycznie, czyli żołnierzy rabujących miasto, mordujących kobiety, starców i dzieci.
         "Świtezianka" jest opowieścią o dwojgu zakochanych w sobie osobach, które widują się każdego wieczora na łonie przyrody. Młody strzelec wydawał się być bezgranicznie zakochanym w kobiecie, której sam do końca nie znał. Obiecywał jej wierność, składał miłosne przysięgi, chciał ją poślubić i być z nią na zawsze. Dziewczyna, nie wierząc do końca jego słowom postanowiła wystawić go na próbę, jednak przedtem przestrzega go przed konsekwencjami zdrady. Pewnego dnia młodzieniec przyszedłszy na spotkanie z ukochaną, zamiast niej ujrzał przepiękną nimfę wodną, która kusiła go do zdrady. Początkowo chłopak nie był do końca przekonany, jednak będąc coraz bardziej namawianym do miłosnych igraszek, w końcu popełnia grzech niewierności. Rzuca się w wody jeziora i dopiero gdy jest niemal na środku jeziora rozpoznaje w świteziance ukochaną. Za tę zdradę zostaje surowo ukarany, jego dusza zostaje zaklęta w modrzew stojący nad brzegiem jeziora i od tej pory ma jęczeć z żalu i tęsknoty za utraconym szczęściem. W utworze ważną rolę odgrywa przyroda, która stanowi tło przedstawianych wydarzeń. Nie jest to jednak zwykła przyroda - ma ona cechy fantastyczne. Jej opisy odzwierciedlają uczucia i nastroje towarzyszące bohaterom oraz tworzą charakterystyczny dla dzieła nastrój tajemniczości i grozy.
Tematyka ballady pochodzi z ludowych wierzeń oraz przekazu ustnego, wykorzystuje zakorzenione w nich przekonania o istnieniu nimf wodnych czy świtezianek. Główną myślą utworu jest wiara w to, że kara jest nieodwołalna i należy się każdemu kto złamie dane słowo..       „Lilije” to kolejna ballada z pierwszego tomiku Mickiewicz. Opowiada o kobiecie, która zabiła swego męża w celu ukrycia swojej zdrady. Po dokonaniu zbrodni potajemnie zakopała ciało, a na grobie zasadziła lilie. Dręczona wyrzutami sumienia w poszukiwaniu rozgrzeszenia udała się do pustelnika. Starzec zapewnił ją, iż może być spokojna, gdyż zbrodnię mógłby wyjawić jedynie mąż, który nie żyje. Kobieta okłamała, więc swoje dzieci i szwagrów, którzy z czasem zaczęli zabiegać o jej względy. Wszyscy szybko pogodzili się ze zniknięciem mężczyzny, a małżonka pocieszała się w ramionach jego braci, planowała ślub, nie wiedziała tylko, którego z nich wybrać, dlatego poprosiła o radę pustelnika. Starzec zdradził jej, że może przywrócić jej mężowi życie, jednak bohaterka nie chciała naprawić błędu, tylko poślubić kolejnego mężczyznę. Zatem pustelnik poradził jej by obaj kandydaci w dniu ślubu upletli wianek i położyli przed ołtarzem, ten którego wianek wybierze zostanie jej mężem. I tak zrobiła, lecz między braćmi wybuchła kłótnia, która przerodziła się w walkę na miecze. W czasie jej trwania, w drzwiach cerkwi, pojawia się duch zamordowanego męża, który wymierza sprawiedliwą karę. Cała kaplica razem z niewierną żoną, braćmi, dziećmi i wszystkimi zgromadzonymi zapada się pod ziemię, wszyscy ponoszą śmierć, zaś na gruzach rosną lilie. Jest to kolejna ballada której tematyka zaczerpnięta została z podań ludowych, do których należy wiara w kontakt ze światem pozazmysłowym. Jako tło wydarzeń pojawia się wyprawa Bolesława Chrobrego, nie została jej jednak przypisana żadna funkcja. Akcja toczy się pomiędzy dwoma światami, zbrodnia dokonana zostaje w świecie ziemskim, natomiast kara dokonuje się w rzeczywistości pozaziemskiej, gdyż wymierzona jest przez zmarłego. Zauważyć można zatem, że w czasach romantyzmu wierzono nie tylko w istnienie duchów, ale także w możliwość ich ingerencji w sprawy ludzkie. Rolę łącznika pomiędzy światami pełni Pustelnik, który jest także symbolem mądrości. Pojawia się ludowe przekonanie o nieodwołalności kary za dokonane zbrodnie. Po raz kolejny przyroda staje się ważnym elementem fabuły, nie tylko stanowi jej tło, ale także jest symbolem popełnionej zbrodni i nastrojowości. Jest także bohaterem akcji, zdumiona okrucieństwem rozgrywającym się w ludzkim świecie, nie pozostaje bierna. Podobnie jak pustelnik chce zmienić zbrodniarkę w lepszego człowieka, aż w końcu wymierza sprawiedliwość. Cała kaplica zapada się, a na ziemi, która ją kryje wyrastają lilie.
         Ostatnim dziełem jest "Romantyczność" mamy tu do czynienia z początkowo trudną do zrozumienia sytuacją. Z jednej strony narrator mówi, że rzecz dzieje się w biały dzień, w centrum prowincjonalnego miasteczka, gdzie gromadzi się lud. Z drugiej natomiast sama Karusia- główna bohaterka- wydająca się być w swoim własnym, odrealnionym świecie. Według niej jest noc, a do jej sypialni po cichutku zakrada się Jasieniek (ukochany). Dziewczyna opowiada o swojej, typowo romantycznej, miłości, która jest na tyle silna, że nawet śmierć nie była w stanie jej pokonać. Cały zgromadzony lud opowiada się po stronie młodej kobiety, wspólnie z narratorem rozpoczynają modlitwę w intencji
zakochanych. Jest tu także starzec, ewidentnie popierający racjonalizm. Wierzy w to, co mówi "szkiełko i oko", czyli nic innego jak nauka. Zdecydowanie odrzuca poglądy pozostałych bohaterów, nazywa głupcami cały lud, a samą Karusię oskarża o kłamstwo i obłęd. Zarówno on jak i narrator wywodzą się w wyższej klasy społecznej, co nie sprawia, że ich poglądy są zgodne. Osoba mówiąca jest porte-parole autora, przyjmuje jego poglądy i uczucia, jest to zatem sam Mickiewicz. Poeta zdecydowanie opowiada się za irracjonalizmem, jego poglądy są nieco sprzeczne z jego pochodzeniem, które nakłada na niego obowiązek wykształcenia, teoretycznie zatem powinien wierzyć w naukę, a nie we własne odczucia i emocje. Możemy domyślić się, że pod postacią Starca autor ukrył osobę Jana Śniadeckiego, czyli inicjatora sporu romantyków z klasykami. Tak jak w poprzednich utworach, także i w tym ważną rolę pełni ludowość. Tym razem zaczerpnięte z niej się takie elementy jak: miejsce akcji (centrum małego miasteczka), sama bohaterka wywodzi się z prostego ludu, wiara w świat nadprzyrodzony, a także prosty język. Karusia jest typowo romantyczną postacią, gdyż jest ona nie do końca rozumianą przez otoczenie, samotną kobietą na skraju załamania, a do tego nieszczęśliwie zakochana. Wprawdzie jej miłość jest odwzajemniona, ale jej ukochany nie żyje, rozmawia z nią jedynie jako duch i tu pojawia się kolejna charakterystyczna dla tej epoki cecha - gloryfikacja obłędu.
         "Ballady i romanse" to niewątpliwie pierwsze dzieło będące praktycznym odwzorowaniem istniejących dotychczas jedynie w podświadomości romantyków poglądów. Dzięki ich powstaniu Mickiewicz opowiedział się po jednej ze stron w konflikcie klasyków z romantykami. Równocześnie ballady te wyrażają przekonanie samego autora o wyższości irracjonalizmu nad poznaniem czysto naukowym. Wynikać to może z założeń epoki, gdzie przyroda pełni ważną rolę, przemawia do człowieka używając znaków, poprzez które ma wpływ na jego życie. W poezji tej można dostrzec bogactwo antynomii romantycznych, w których miłowali się późniejsi twórcy. Uwielbiano zestawiać ze sobą świat zmysłowy i pozazmysłowy, młodość i starość, irracjonalizm i racjonalizm oraz mnóstwo innych wartości.
          Mickiewicz jest niewątpliwie wybitnym twórcą, który nie tyle wyznaczył nowe tory poezji, co w praktyce ukazał wykorzystanie założeń romantyzmu. "Ballady i Romanse" możemy zatem uznać za zbiór wyznaczników tworzenia w tamtym okresie. Według mnie, uznanie wydania tego dzieła za początek nowej epoki w dziejach jest zatem bardzo trafne.

czwartek, 21 maja 2015

Powtórzmy epoki

Nie będę publikować całych opisów epok bo to znajdziecie na każdej stronie. Zamieszczam więc schematy z najważniejszymi informacjami dotyczącymi epok:
- porównanie epok
- najważniejsze motywy
- wzorce osobowe
- gatunki
- cechy tekstów kultury



"Egzamin dojrzałości"?! a to ciekawe!!!

Eh eh eh... zaniedbałam wszystko na rzecz powtórek z polskiego przed maturą ustną i co?! PECH!!! Ślepy los zadecydował, straciłam tygodnie na przygotowania i mam z tego tyle, co nic... matura wprawdzie zdana, ale trafił mi chyba najgorszy z możliwych tematów. Ogarniacie ten stan, kiedy z całej listy pytań nie znacie odpowiedzi tylko na jedno i akurat to jedno wam trafia na sprawdzianie? No to witam w klubie, z tym, że u mnie to miał być niby "Egzamin dojrzałości"?! a to ciekawe!!! To chyba jakiś żart! Moje wku**ienie nie ma granic, nie mogę się pogodzić z tym, ze to własnie przypadek zadecydował o wyniku. Reforma jest porażką, zgadzam się z wszystkimi tymi, którzy chcieliby z tym walczyć i jak najbardziej popieram wszystkie te działania! Nie dość, że wiele zależy od szczęścia, no to jeszcze za grosz sprawiedliwości w tym kraju. Ehh już nawet nie chce mi się o tym wszystkim pisać, ale ok zjebałam swoją szansę (chociaż w rzeczywistości nie moja wina), to postaram się teraz choć trochę pomóc tym, którzy ten cholerny egzamin maja jeszcze przed sobą. Może jest za późno dla rocznika 96, ale mam nadzieję, że pomogę choć trochę młodszym kolegom i koleżankom, a także tym, którzy jeszcze w sierpniu będą zmuszeni coś poprawiać. Znalazłam kilka starych wypracowań mam sporo materiałów powtórkowych, miałam zamiar wszystko wyrzucić, ale trochę szkoda żeby się zmarnowało.